Najważniejszą rzeczą, podczas połowu karpi, jest odpowiedni wybór miejsca. Jeżeli chcemy systematycznie łowić ryby na naszych zasiadkach, to kluczem do sukcesu jest zlokalizowanie tzw. „bankówki”. Jednak przed wyborem takiego miejsca, należy poświęcić sporo czasu na obserwacje łowiska. W tym artykule, pokrótce przybliżę wam, czym powinniśmy kierować się podczas wyboru łowiska oraz zdradzę wam lokacje, w których karpie przebywają najchętniej.

OKOLICE TRZCIN

Jest pewne, że trzciny porastają akweny o stałym poziomie wody. Najczęściej są to zbiorniki stworzone przez naturę i właśnie w nich powinniśmy szukać skupisk trzcin, czyli trzcinowisk. Czasami porastają one niemal 40 % całej powierzchni łowiska. Wpływ mają na to takie czynniki, jak głębokość, czy ukształtowanie dna. Bywają miejsca płytkie, jak i pokaźnie głębokie. Taka rozpiętość, nie stoi jednak na przeszkodzie.
Okolice trzcin, to zdecydowanie ulubione obszary przebywania karpi, nazwijmy takie miejsce „sektorem trzcin”. Zatem, twarde i piaszczyste (lub żwirowe) dno, to typowa struktura dla „sektora trzcin”. Dno muliste, także nie jest rzadkością. Należy wspomnieć, że muł spotkamy jedynie na obszarze, gdzie omawiane przez nas rośliny, dość głęboko wchodzą do wody. Najlepsze miejscówki to te, gdzie głębokość waha się od 1 do 4 metrów. Często, pośród trzcinowisk, tworzą się tak zwane oczka, które są bardzo dobrym żerowiskiem karpi, systematycznie przez nie odwiedzanym. Zapewniają one bezpieczeństwo i naturalny pokarm. Przejdźmy do taktyki nęcenia w takowych lokalizacjach. Nieopodal trzcin, a także w ich gąszczu, występuje ogromna ilość naturalnego jadła, więc karpie z łatwością zaspokajają tam głód. Ślimaki żyjące na łodygach trzcin, są motywacją ryb do pobierania pokarmu nie tylko z dna. Co z tego wynika? Skoro karpie pobierają pokarm z nad dna, to dobrym chwytem będzie użycie kulki pływającej, która z pewnością zda egzamin i przechytrzy „trzcinowe” karpie. Dlatego nęcąc, powinniśmy zachować minimalizm. Około 1 kg zanęty na zestaw, będzie wystarczającą dawką. Zdarza się sypać nawet mniej. Łowienie w „strefie trzcin” bywa ryzykowne, ponieważ przegapienie brania, skutkuje lądowaniem naszej zdobyczy w jej głębi. W takim wypadku łatwo o utratę ryby, która tworzy istny galimatias, szarżując między pędami roślin. Wyjście z takiej sytuacji wydaje się mało prawdopodobne, a więc nasze szanse na udany hol maleją. Złotym środkiem, na takie incydenty, jest przytrzymanie karpia zaraz po braniu, i za wszelką cenę, nie pozwolenie mu na wpłynięcie w trzcinowisko.
Łowiąc, w obrębie trzcinowisk zestawy powinniśmy umieszczać nie dalej, niż 1 m od ich skraju. Kilka razy zdarzało mi się, że gdy położyłem zestaw zbyt daleko od trzcin, to nie miałem brań zupełnie. Natomiast, gdy ten sam zestaw, usytuowałem dosłownie o 1 m bliżej, to w magiczny sposób, brania rozpoczynały się natychmiastowo. Reasumując, sąsiedztwo trzcin jest świetną miejscówką, i aby sukcesywnie i regularnie łowić naszych ulubieńców, polecam umieszczać zestawy jak najbliżej ich skupisk.

trzciny



PODWODNA ROŚLINNOŚĆ

Podwodna roślinność występuje niemal, w każdym akwenie. Jest to najczęściej moczarka. Najlepszymi łowiskami, w takich wypadkach, są małe oczka wolne od zarośli. Tam dno jest twarde i piaszczyste. Istotą łowienia w oczkach jest precyzja. Nie możemy pozwolić sobie na takie błędy, jak usytuowanie zestawu w dżungli roślinności. Wtedy, nie mamy pewności czy nasza przynęta opadła do dna, czy pozostała tamże.
Dobre miejsca, to także takie, gdzie twarde dno graniczy z niewielką naleciałością mułu, oczywiście dalej w pobliżu roślinności zanurzonej. Łowiąc w krainie roślin czy też w obszarach miejscowo od nich wolnych, najlepszym rozwiązaniem będzie korzystanie ze środka pływającego. Pozwoli to na perfekcyjne ułożenie naszego zestawu na dnie. Wśród roślin często kryją się powalone drzewa, dlatego należałoby to mieć na uwadze podczas badania takiego dna.

wodna roślinności

PODWODNE GÓRKI

Podwodne górki to jedne z ciekawszych miejsc. Najwięcej takich miejsc znajdziemy w wyrobiskach, gliniankach, czy też piaskowniach. W tego typu akwenach dno, dzięki wydobywaniu surowców, jest bardzo urozmaicone, przez co bez większego trudu znajdziemy tam naszą upragnioną górkę. To nie oznacza, że na innych typach wód, nie znajdziemy tego rodzaju miejscówek. Należy po prostu, poświęcić o wiele więcej czasu na ich zlokalizowanie.
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że wszystkie górki są takie same, lecz jak mówi przysłowie: górka górce nierówna ;). Różnice te są nieznaczne, a mogą przesądzić o naszych rezultatach. Nierówność ta, tyczy się, także ich wielkości. Mogą być to rozległe wzniesienia, jak i stosunkowo małe powierzchniowo pagórki. Głębokość wody ponad nimi, może wahać się od nawet kilkudziesięciu centymetrów, do kilku metrów. Nie brakuje, także takich górek, które kompletnie nie nadają się do łowienia. Podobnie, gdy przy niskim stanie wody zbiornika, tworzą się, tak zwane, wysepki. Im też można nadać miano górek. Ich zbocza, to przeważnie łagodne lub gwałtowne, ostre spady. Trzeba również wspomnieć o właściwych miejscach, na usytuowanie naszego zestawu. Takimi miejscami, zdecydowanie są spady lub same szczyty.
Bez wątpienia, są to niebywale trudne miejsca. Powodem tego, poniekąd są skorupiaki (np. racicznice), które bytują na zboczach owych górek, i w momencie brania przecinają żyłkę główną. W takim wypadku, rozwiązaniem jest zastosowanie leadcor’a oraz przyponu strzałowego, które zmniejszą ryzyko takiego zajścia.

WODNE LILIE

Kolejnym punktem w naszym rozkładzie, są skupiska lilii wodnych. Są one w stanie zapewnić karpiom cień podczas upalnych dni, dlatego tak chętnie je wybierają. Ich liście to swego rodzaju spiżarnia ślimaków, za którymi karpie przepadają. Wyłaniające się gdzieś spośród zarośli, pyski karpi, to znak że żerują i urządzają sobie ucztę, niczym we francuskiej restauracji.
Nasze zestawy możemy kłaść na skraju, terenu porośniętego liliami, lub bezpośrednio w centrum, łowiąc w toni. Zasada ma się podobnie, jak przy łowieniu trzcinowym – im bliżej lilii, tym większą szansę na branie. W takich miejscach świetnie sprawdzą nam się kulki tonące jak i pływające .

lilie

OKOLICE WYSP

Znakomite miejsca, to także okolice wysp. Karpie szczególnie upodobały sobie te z wypłyceniami. Specyfikacja rejonu wokół wysp, polega na tym że czasami dno gwałtownie tam opada, a czasami rozpościera się na kilku czy kilkunasto metrowe płycizny. Kładąc zestawy, jednocześnie staramy się nęcić pasem zanęty rozsypując ją wzdłuż wyspy. W momencie brania należy baczyć na zamiary ryby i nie pozwolić jej wpłynąć za wyspę, co może skutkować jej utratą.

wyspy

ZACZEPY

Dno z twardymi zaczepami, to jedno z najtrudniejszy miejsc połowu. Jednak słuszność takich zamiarów, zdaje się potwierdzać powiedzenie „gdzie patyki, tam wyniki”. Osobiście się z tym zgadzam, ponieważ w takich miejscach ryby czują się całkowicie bezpieczne. Najczęściej są to: powalone do wody drzewa, stare pniaki i korzenie i wiele innych. Czas spędzony nad wodą, pozwoli nam nabrać wartościowego doświadczenia, które potem będziemy mogli spożytkować łowiąc w tak ciężkich miejscach, jakimi są okolice zaczepów.
Czujność oraz refleks to kluczowe elementy, które muszą towarzyszyć tego typu łowieniu. Wszelkie gapy i zaspania są tu niedopuszczalne. Wystarczy chwila nieuwagi i ryba parkuje w zaczepie. My stracimy wtedy szansę na udany hol, a ryba może się zaplątać w karcze i przez to – cierpieć, więc istotnym aspektem jest też tu bezpieczeństwo karpi (kwestię tę poruszę w innym artykule). Odpowiednio podjęte kroki, tuż po braniu, zwiększają nasze szanse na sukces.
Tutaj również występuje zależność im bliżej, tym lepiej, ale niestety zmniejsza to prawdopodobieństwo bezproblemowego holu. Istnieje możliwość położenia zestawów przed przeszkodami i skuteczne zwabienie tam karpi. Możemy to uczynić za pomocą odpowiedniej strategii nęcenia. Robimy co następuje: 70% zanęty lokujemy przed zaczepami, czyli w miejscu, gdzie będziemy kłaść zestaw, natomiast pozostałe 30% rozsypujemy tak, aby utworzyć ścieżkę prowadzącą z epicentrum zaczepów, do miejsca w którym będziemy łowili. Ilość zanęty, dobieramy odpowiednio do odległości, jaka dzieli obszar nęcenia, od obszaru karczowiska. Jeżeli przykładowo, ta odległość będzie wynosić 50 cm, w zupełności wystarczy nęcenie punktowe.
Ważne jest, aby nasz zestaw skonstruowany był z przyponu strzałowego oraz leadcor’u. Zabezpieczy to, nasz zestaw przed zerwaniem i przetarciami. Myślę, że podczas takiego łowienia, powinno używać się plecionki jako linki głównej. Plecionka, w odróżnieniu od żyłki, ma tę zaletę, że się nie rozciąga i pozwala na utrzymanie kontaktu z rybą (więcej informacji nt. linek głównych znajdziecie TUTAJ.
Jeżeli już zdecydujemy się na łowienie w zaczepach, musimy poświęcić wiele czasu, jak i włożyć w to sporo pracy. Jednak zapewniam, że każda złowiona ryba będzie nas niesamowicie cieszyć.

Wszystkie przytoczone tu łowiska posiadają kilka wspólnych cech, które składają się na bankową miejscówkę. Spokój, dostatek naturalnego pożywienia oraz poczucie bezpieczeństwa, to przejawy schronienia pierwszej klasy.Ważnym elementem karpiowego rzemiosła, jest dobre rozeznanie się, w tym co spoczywa na dnie. Niezbędnym przyrządem, zaspokajającym naszą potrzebę, jest stukadełko, Ono powie nam, czy na dnie zalega muł czy może jednak jest twarde, oraz czy porastają je rośliny czy też nie. W łowiskach o dobrej przejrzystości wody, takie miejsca zbadamy gołym okiem, z pontonu, dzięki czemu, zaoszczędzimy czas i nie zrobimy zbytniego zamieszania w wodzie. Gruntowne przeczesanie łowiska, jest kluczem do sukcesu. Pozwoli to uniknąć przykrych i niepotrzebnych sytuacji, w postaci zerwanego zestawu, lub nawet ryby.
Wybierając się na zasiadkę, powinniśmy pamiętać o wyżej wymienionych miejscówkach. Gdy wszystko wykonamy już z pedantyczną wręcz dokładnością i dopniemy na ostatni guzik, pozostaje nam tylko czekać na odjazd karpia.

 

3 KOMENTARZE

  1. Wspaniały artykuł 🙂 Dużo mi pomógł. Mam nadzieje że dzięki wskazówką wymienionym w tym artykule poprawię swoje wyniki w przyszłym sezonie:)
    Pozdrawiam

  2. Super, dużo się dzięki temu dowiedziałem, jeżeli bym tego nie przeczytał, to pewnie rzucał bym przed siebię jak najdalej. Mam nadzieję że na następny rok złapię swojego pierwszego karpia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here