Podczas tygodniowej zasiadki na Węgrzech Team Karp Power wypracował sporo ryb a kilka było 20+, które przyczyniły się do podwyższenia rekordu Krzyśka. Co więcej się działo ?, jakie są wrażenia znad zagranicznej wody ?, zapraszam do przeczytania wciągającego opisu. 

„Łowisko to znajduje się na Węgrzech zaraz przy granicy Słoweńskiej, 700 km od Tarnowa. Stanowiska, jakie zajmowaliśmy to 5,6 i 7, woda tam jest bardzo czysta, a przy brzegach znajduje się gęsta roślinność. Każde stanowisko posiada pomost i bardzo strome trudne zejście do wody. Pewnego dnia rano nawet udało mi się nie trafić w stopień wykonany z pustaka, nurkując do wody. Skończyło się na szczęście przy otarciach nóg, łódki i całkowitym zmoczeniu.
Na łowisku, znajduje się restauracja, bieżąca woda oraz prysznic z ciepłą wodą. Koszty tygodniowego pobytu to 170 euro osoba łowiąca na 3 wędki, dodatkowo trzeba doliczyć 8 euro za licencję. Prysznic kosztuje 2 euro, a obiad średnio 20 zł. W restauracji można kupić kulki w cenie 11 euro za kilogram. Między stanowiskami znajdują się toalety średnio zadbane
 Co do rybostanu w akwenie pływa duża populacja karpia (leszcza też nie brakuje). Jedną z uciążliwych rzeczy jest autostrada, która przebiega kilka metrów od przeciwległego brzegu, na którym się rozbijamy. Odgłosy samochodów trwają całą dobę i końca nie widać, zwłaszcza TIR-y, które jeszcze na siebie trąbią co jakiś czas. Mnie nie udało się do tego przyzwyczaić, choć czasami udawało się zapomnieć

Karpie, jakie łowiliśmy to przedział wagowy między 3 kg a 24,60 kg. Największego karpia złowiła Magda, która wędkowała na 7 stanowisku wraz z Grzegorzem, Sławkiem i Krzyśkiem.
Krzysiek wypracował ponad 20 karpi i był to najlepszy wynik z nas wszystkich. Dodatkowo podniósł swój rekord życiowy karpia na 21 kg i był to pełnołuski.
Ja życiówki nie zrobiłem, ale też wypracowałem karpia 20 kg pełnołuskiego, a to mój najwięszy z pełnołuskich  Siedząc samemu na stanowisku 5, ciężko było podbierać ryby przez gęste zarośla.
6-metrowy pas roślin będący przy brzegu skutecznie chronił ryby i tak straciłem 3 karpie. Nęciliśmy punktowo kulkami i małą ilością pelletu. Ziaren nie używaliśmy, żeby nie przyciągać leszczy, które i tak kusiły się na małe kulki. W większości na włos zakładaliśmy dwie kulki 20 mm lub jedną 20 mm.
Podsumowując przez 5 pierwszych dni, karpie prawie nie współpracowały. Zmiana kulek i miejsca w wodzie nie przynosiła żadnych zmian. Systematyczne brania i duże ryby zostały złowione w ostatnich dwóch dobach.”

 



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here