Długi weekend czerwcowy postanowiliśmy spędzić na łowisku Nosselia innym znana pod nazwą Farma Krzyczki. Był to nasz pierwszy raz w tym miejscu. Z Warszawy wyjechaliśmy w środę, późnym popołudniem i mimo korków dojechaliśmy przed zachodem słońca. Pierwsze wrażenie odnośnie łowiska było bardzo pozytywne. Jest to duża, stara żwirownia otoczona zielenią. Mimo wcześniejszych obaw okazało się tu być bardzo cicho i spokojnie. Zajęliśmy już wcześniej zarezerwowane stanowisko nr.5 na którym bez problemu pomieściliśmy swój duży namiot Mivardi New Dynasty XL. Na stanowisku jest dostęp do prądu z pobliskiej latarni bez problemu można ładować sprzęt elektroniczny co jest dużym plusem na zasiadce. Na terenie Nosseli można skorzystać z prysznica i toalety w jednym z budynku przynależnych do hotelu -„Kuźni”. Pierwsza wywózka nastąpiła po godzinie 21:00. Wytypowanie miejsc okazało się dość proste przez echosondę w łódce zanętowej. Z wcześniejszych informacji jakie uzyskałem wynikało że ryby trzymają się drugiego brzegu. Pierwszy odjazd nastąpił już przed północą i oczom nie wierzyliśmy. W podbieraku wylądował ogromny karp. Po zważeniu miał ok 13 kg. Dalsza część naszej pierwszej nocy przebiegła spokojnie. Zaraz po śniadaniu swinger zasygnalizował branie do brzegu i po zacięciu czułem już że będzie to amur. Na macie wylądował 11 kg okaz. Późnym popołudniem ok 18:30 odjazd i piękna walka jak się okazało z 8 kg karpiem. Jeszcze nie miałem takiej przyjemności podjąć walki z takim małym wariatem który dał mi nieźle popalić. Jeden z zestawów wywiozłem na wylocie z zatoki. Nie czekałem długo na odjazd i przytrzymanie wiedziałem że to będzie duża ryba. Po dłuższym holu z karpiem w końcu jest piękny długi golec o wadze 12 kg. Przed godziną 23:00 zbudził nas kolejny karp tym razem nieco mniejszy, tym razem 9 kg. Zaraz po nim pojawił się amur o wadze ok 11 kg. Kolejny dzień piątek przy pochmurnej pogodzie ok godziny 11:00 przyniósł nam 7 kg karpia. Kolejne godziny przyniosły deszcze i burze dopiero o godzinie 20:00 odjazd i na macie piękna świnka karp o wadze ok 10 kg. Noc była spokojna i dopiero w południe następnego dnia, w sobotę udało się złapać pięknego amura o wadze ok 11 kg. Po mimo czterech spinek wyjazd oceniamy jako udany gdzie żona towarzyszła mi w moich poczynaniach wędkarskich. Łowisko można polecić rodzinom z dziećmi gdzie na miejscu dla milusińskich jest dużo atrakcji a dobry posiłek można zjeść na miejscu w restauracji. Na minus oceniam źle rozmieszczone stanowiska które są za ciasne i krzyżują się z innymi co może doprowadzić do konfliktu i nie potrzebnych nerwów. Miejsce z bogatą fauną i florą. Zaobserwowaliśmy raki w wodzie a na drzewach i trzcinach ptaki, które pięknym śpiewem witały nas rano. Na pewno zawitamy nad tą wodę nie raz, bo wydaje się bardzo obiecująca. Wiemy już, że pływają tam „grube ryby” i kolejnym razem uda się nam zapolować na big fisha.


autor:Wojciech Lenart



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here