Za oknami jeszcze zima, a wielu z nas, nie mogąc doczekać się rozpoczęcia sezonu, już planuje kolejne zasiadki karpiowe.  Kilkudniowe wyprawy nad nowe wody ekscytują nas  zdecydowanie najbardziej. Często takie wyjazdy są przez nas obmyślane z dużym wyprzedzeniem, aby mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.  Co jeśli nasze plany na wyczekiwane zasiadki pokrzyżuje szara rzeczywistość i brak czasu?  Warto wtedy pomyśleć o tzw. łowieniu z marszu, czyli o kilkunastogodzinnych, jedno lub dwu dniowch zasiadkach, które są najczęściej spontaniczne.  Takie wypady też mają swój urok i jeśli  się do nich odpowiednio przygotujemy, to mamy szanse na złowienie karpia.

Ważną kwestią jest odpowiedni dobór miejsca. Duże zaporówki i głębokie żwirownie potrzebują zazwyczaj więcej czasu, aby zwabić w nasze miejscówki karpie.  Z racji tego, że  czasu mamy mało, warto się skupić na niedużych jeziorach, gliniankach czy stawach, w których łatwiej jest zlokalizować ryby, a nasze szanse na oczekiwany odjazd są znacznie większe. Na taki szybki wypad najlepiej wytypować wodę już przetestowaną. Zaoszczędzicie w ten sposób dużo czasu. Jeśli nie znacie dobrze zbiornika, należy wybrać się w wolnej chwili na rekonesans.

Obserwacja wody oraz rozmowa z innymi wędkarzami pomogą we wstępnym wyszukaniu ciekawych miejsc. Zawsze warto zwracać uwagę na tzw. bankówki, czyli zatopione w wodzie drzewa, krzaki czy otoczone trzcinami zatoki, w których na pewno będą pojawiać się miśki.



Kolejną ważną kwestią jest ekwipunek. Pakowanie naszego samochodu po dach w karpiowe „graty” na jednodniowy wypad mija się z celem. Zdecydowanie powinniśmy ograniczyć ilość sprzętu do minimum. Należy tu wspomnieć o macie, która zapewnia bezpieczeństwo rybom i powinniśmy ją mieć zawsze ze sobą. Zima to doskonały czas, aby zapełnić nasz piórnik przyponami, których zawsze powinien być zapas.

Uzbrojone wędki, niezbędny sprzęt, leżący w jednym miejscu w domu lub garażu, pozwoli nam sprawnie spakować się na wyjazd, bez zbędnych frustracji o zapomnianym fotelu czy namiocie. Ograniczenie sprzętu odczujemy również, gdy będziemy musieli cały nasz ekwipunek przenieść z samochodu na stanowisko.

Następną istotną sprawą podczas krótkiej zasiadki jest sposób nęcenia i nasze przynęty. Zdecydowanie najbardziej skuteczną metodą jest nęcenie punktowe za pomocą woreczków lub siatek PVA. Najlepiej sprawdza się do nich pelet szybkopracujący o drobnej granulacji. Dodaję do niego moją ulubioną zanętę HPB Duży Karp Profess.


Nie mniej istotne są kulki, których użyjemy do tego typu łowienia. Powinny one szybko pracować, oddając swoje aromaty i substancje odżywcze. Świetnie sprawdzają się kombinacje z różnego rodzaju pop up’ami, tworzące tzw., bałwanki.

Z własnego doświadczenia wiem, że nawet krótkie nieplanowane wypady pozwolą w pewnym stopniu „naładować baterie”, a przy odrobinie szczęścia i umiejętności będziemy się cieszyć ze złowionych karpi.

Poniżej kilka zdjęć karpi złowionych z marszu.

Do zobaczenia nad wodą

Konrad Kwiatek

Carp Travel Team

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here