Pierwsza zasiadka sezonu to rzecz na którą czeka rzesza fanatyków karpiarstwa, ale zanim ten dzień nastąpi musimy przeżyć coś czego nie lubimy….. mianowicie zimę.

Zima to czas na gromadzenie sprzętu, przynęt, wiązanie przyponów, oglądanie jak i czytanie nowinek z karpiowego świata i ciągłe czekanie na dzień w którym puszczą lody i pojawi się pierwsze słońce.
W moim przypadku to ciągłe czekanie powoduje istnego „świra”.

Przedwiośnie w tym roku bardzo szybko zawitało w moich okolicach, lecz bardzo zmienna pogoda wahania temperatur, ciśnień, wiatr  powodowały że odkładałem swoją krótką zasiadkę z tygodnia na tydzień, a temperatura wody ciągle była w granicach 4 – 5 stopni.

Ostatni tydzień nastawił mnie bardzo optymistycznie od poniedziałku do piątku piękne słoneczko ale po południe znów lipa – deszcz i gwałtowny spadek temperatury.
Postanowiłem mimo tego spróbować swoich sił na niewielkiej gliniance znajdującej się 40 km od Warszawy. Wieczorne przemyślenia strategii łowienia wybór przynęty i rano ruszam nad wodę 🙂



Nad wodą melduję się koło godziny 7 rano, nikogo nad wodą więc mogłem wybrać sobie miejsce takie jak zaplanowałem – będę obławiał mała zatoczkę.

Nęcenie – postawiłem na własnej roboty stick mix w którym bazowałem na suszonych larwach, liofilizowanej ochotce, pokruszonych kulkach i drobnym pellecie.

555555

Zestaw końcowy mój ulubiony z hakiem Cranked Hook od Carp Rusa 🙂
4

Na włos ląduje kuleczka 15 mm + sztuczna pływająca kukurydza 🙂
44PVA zawiązane czas zarzucać 🙂
5555
Jeden zestaw ląduje w okolicach trzcinowiska na głębokości około 1 – 1,5 metra wody, drugi przy konarach zwalonego drzewa głębokość około 3,5 metra. Pozostało czekać…….

Mijają pierwsze godziny wypadu – istna plaża, słoneczko świeci można się opalać ale niestety nie może być za pięknie. Matka natura postawiła na swoim i od 13 zaczęło padać i temperatura silnie spadła.
Godzina 15 czas powoli składać tobołki i wracać do domu – zaczynam się zastanawiać co zrobiłem źle… zestaw ? przynęta? nęcenie ? niestety nie wszystko zwalam na pogodę…….

Samochód spakowany czas zbierać wędki, jednak w jednym momencie silny wyjazd z zestawu leżącego w okolicach trzcinowiska. Hol przebiega bez żadnego problemu. Pierwsza myśl leszcz, jednak ryba pokazała swoje oblicze bliżej brzegu i na macie po kilku minutach ląduje piękny lustrzeń o wadze 4,72 kg. Ryba jak widać na zdjęciach po mimo nie aż tak srogiej zimy bardzo wychudzona.

12

3
Kilka fotek, dezynfekcja i rybka wraca do wody z nadzieją że spotkamy się jeszcze raz jak zregeneruje siły.

Pierwszy wypad 2015 uważam za bardzo udany, i wiem jedno pozytywne myślenie i dobre przygotowanie na pewno prędzej czy później przyniesie efekty.

Pozdrawiam i do następnego.
Krzysiek

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here