Trzeciego sierpnia 2014 roku postanowiłem wybrać się na wcześniej planowaną „zasiadkę” ,na łowisko Jarosławki .Zaplanowałem ją na 3 dni.Wziąłem potrzebne rzeczy i już o 11.00 byliśmy wraz z tatą gotowi .

Na łowisko przyjechałem około 12.00 . Od razu udałem się nad wodę zobaczyć, czy widać spławy. Po dojściu na stanowisko 41 zanęciliśmy z tatą spombami . Naszą zanętą był pelet oraz kulki proteinowe. Ponieważ warunki atmosferyczne sprzyjały , wybrałem jako przynętę pellet truskawkowy firmy carp zoom oraz pół pływającej kulki ,tak zwanego „pływaka” .

Już po kilku godzinach zameldował się pierwszy karp o wadze 14kg.Nie był to wyczyn , ale bardzo cieszył .

karp 6

Do wieczora złapałem jeszcze dwie sztuki 9 oraz  18 kilogramów.



karp 4

karp 5

W pierwszą noc złowiłem jeszcze jednego jesiotra o wadze 13.8 kg .

jesiotr

Następnego dnia rano, po ponownym zanęceniu,od razu wszedł amur o wadze 15kg. Nie był duży ,ale hol stanowił niesamowitą frajdę.

amur 1


Po śniadaniu, przygotowanym przez mojego wspaniałego tatę ,który obudził we mnie pasję karpiowania , kontynuowaliśmy połowy .Było około 30 C .Zero wiatru ,wiec szansa na złowienie jakiegokolwiek karpia była niewielka. Jednak nie traciłem nadziei. I słusznie .Około godziny 14.00 zameldował się piękny karp pełnołuski .Po zważeniu okazało sie ,że ma 16kg. Niestety wkrótce zerwał się straszny wiatr i nadeszła burza .

Mimo to do wieczora złapałem jeszcze 3 karpie . Był to niezwykle udany dzień. Na jego zakończenie zostaliśmy zaproszeni na urodziny syna właściciela łowiska . Nie odszedłem jednak 20 metrów, kiedy usłyszałem dźwięk mojego sygnalizatora oraz centralki . Pobiegłem co sił .Odjazd był niesamowity .

Walczyłem z rybą około 30 minut ,aż w końcu weszła do podbieraka .Na początku wydawała się mała, bo było ciemno, ale po nieudanej próbie wyciągnięcia podbieraka z wody , poprosiłem tatę o pomoc . Z trudem wyciągnęliśmy olbrzyma . Szybko pobiegłem po wagę, ustawiłem ją na stojaku wytarowałem i ważę .

karp 1

Wskazówka zatrzymała się na 30 kg. Mój krzyk radości z pewnością było słychać na całym stawie .Tata zadzwonił po właściciela i jego syna.Po chwili zbiegło się kilkunastu wędkarzy . Ponownie sprawdziliśmy wagę karpia ważąc go na wadzę przyniesionej przez właściciela łowiska.Pękałem z dumy.Nawet nie śniłem o złowieniu tak dużej sztuki, choć moim rekordem był karp pełnołuski o wadze 27.00 kg . Pod wpływem adrenaliny wyskoczyłem do wody .Kazałem sobie robić zdjęcia z każdej strony .Ryba , zmęczona holem , była niespotykane spokojna . Całe zdarzenie, od zacięcia do wypuszczenia, trwało około 50 minut. Lustrzeń ,oczywiście z wyjątkiem ważenia, i paru zdjęć nad matą był cały czas w wodzie, więc ryba odpłynęła bez najmniejszych problemów .Zawsze zwracam im wolność ,bo jak każdy porządny karpiarz ,jestem zwolennikiem zasady „NO KILL
Tego wydarzenia nie zapomnę do końca życia. Był to dla mnie nie lada wyczyn.Myślę ,że Jarosławki są jednym z najlepszych łowisk na świecie ,nie tylko dzięki monstrualnym rybą ,ale także miłej atmosferze stworzonej przez właścicieli .To przecież tam złowiłem mojego wspaniałego karpia!

Kacper  Stępień
Lat 14

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here